2008-01-12 08:15:27 >> reflekcje Nie pisałam.Choruję na brak czasu.Dla siebie.Dla Niego.Niestety.Czas płynie tak szybko.Jeszcze chwila i będzie czerwiec i rekolekcje.Długo oczekiwane rekolekcje.A tymczasem...EFFATA! skomentuj (0) 2007-08-22 20:59:21 >> ??? Miało być dobrze...Miałam być szczęśliwa...Ale widocznie nie zasługuje...No trudno...Nie piszcie,że będzie dobrze...Bo nie będzie...I już nie będzie jak dawniej:(Nikt i nic tego nie zmieni:(Nie będzie jak dawniej:(I po co mi to wszystko...Wszystkie marzenia...I tak się nie spełnią...Sianowska^^ wtedy wszystko było takie proste,nie było przeszkód...a jeśli były,to mijały i znów było dobrze...wtedy byli Oni...Ola,Kasia,Andrzej...a teraz tylko kilometry nas dzielą...a co łączy?chyba tylko Ten w Niebie...dziękuję za uwagę...pisała tak,która wierzy...;( On;*<3 skomentuj (0) 2007-08-12 21:12:53 >> Mhm... Jak zwykle piszę po okropnej przerwie...No cóż...Życie zabiera bardzo dużo czasu...Tak więc rozpierdzielił się związek można rzec idealny,utworzył nowy po czym się rozwalił sama nie wiem dlaczego...Skomplikowane to wszystko jak na 15-letnią blondynkę.Byłam w Sianowskiej,co było bradzo przyjemnym akcentem tych wakacji.Nigdy nie zapomnę tych rekolekcji.Nowe przyjeźne,pogłębione tych zeszłorocznych.Wzloty i upadki...Wyszłam na prostą...Power na zapas...Do następnych rekolekcji.Cały rok.Miesiące,tygodnie,dni,godziny,minuty,całe długie sekundy bez Nich.Tych najważniejszych.Kasi i Andrzeja...Już w dniu wyjazdu zaczęłam tęsknić...Ale przedziwa przyjaźń przetrwa wszystko...Nawet te 200km...Listy,telefony,smsy...Damy radę.Jakoś.Potem była Łódź.Matko pociesz,nie wiem jak to wytrzymałam...Jednodniowy wypad na żagle...Spalone plecy i schodząca skóra...Potem Drawno i namiot...Kajaki,roewrek wodny...Jeszcze po drodze narodzenie Amelki..A dziś Go widziałam...Ten uśmiech,spojrzenie,głos...I znów tydzień bez tego...Całe życie...Może to mój krzyż?Czas odnaleźć swoje powołanie...Tymczasem kończę...Będzie Pan zadowolony:D skomentuj (2) 2007-03-25 18:25:19 >> Tak jakoś...dziwnie... Coś zmuliło.Zagościł smutek zamiast radości. ![]() Kurde,jak żyć?Ja pierdziele...Czemu wszyscy się na mnie uwzięli?Czemu to ja jestem najgorsza?No kurde czemu?Czy ktoś mi odpowie?CHyba nie...Sama muszę szukac odpowiedzi...Ale gdzie?W gwiazdach,aniołach,żyletkach...Może jeszcze gdzie indziej...na końcu świata,gdzie nikt mnie nie znajdzie...Z pozdrowieniami dla Marka i Maćka i mojego Miśka;* skomentuj (0) 2007-03-17 20:00:19 >> ...;) Zaspałam!No trudno...wybaczcie...dużo się działo...oj bardzo dużo!A konkretniej...Rozpierdoliłam pewien związek...ale za to utworzyłam całkiem nowy...można rzec mieszanka wybuchowa:p W każdym bądź razie jakoś się żyje...rozpierdoliłam telefon...rozpierdala innym zycie...i jeszcze chcę się wpędzić w anoreksję...mądre,co?No nie ważne...31 idę na koncerta...i będziem rozpierdalać wszystko co się da:D adios;* skomentuj (0) 2007-01-01 14:46:09 >> New Year... Nowy Rok...Czy będzie on tak samo beznadziejny jak poprzedni?;>Się okarze...Teraz siedzę i czekam na Moniutka...Małpa jedna się spóźnia...Ale wybaczę jej to...Co do wczoraj...Beznadziejny dzień...Prawie cały przepłakany;(Przez pewną kochaną osóbkę;(Ale jej też to wybaczę...Ile to już litrów łez przez Ciebie wylanych?Nie liczę...Za dużo ich...Nie ważne...Kończe już...Bartku!;( By Aniołek;( skomentuj (1) 2006-12-31 19:53:51 >> Ups... Zaniedbałam tego bloga...no cóż...mówi się trudno i idzie się dalej...byle nie do tyłu...tak więc wiele się przez ten rok wydażyło...tak więc...klasa mi się troszke zmieniła...doszła Asia i odeszła nasza kochana Asiunia:(Słońce,wracaj,bo tęsknimy:(;*w październiku pszyszła Patrycja...a w listopadzie Inga(a może to był grudzień?)no nie ważne...przynajmniej mam z kim na niemcu siedzieć:).W pażdzierniku badali budowę wewnętrzną mojego prawego kolana,po czym stwierdzili "brzegowe uszkodzenia łękotki"...cokolwiek miałoby to oznaczać...w każdym bądź razie fajnie było...jeszcze wcześniej,w lipcu byłam na wspaniałych rekolekcjach w Sychowie...ahhh...to był czas...a w sierpniu jako diakonia dziecięca w Grudziądzu...nigdy nie zapomne tych czterech cudownie spędzonych dni.I na tym miejscu chcę podziękować Bartkowi,który znosił moje towarzystwo podczas siedzenia na schodach:)a także podtrzymywał mnie na duchu,kiedy padałam z rezygnacją...i zawsze miał dla mnie dobre słowo,z resztą zawsze je ma...Chcę podziękowac też klerykowi Krzysztofowi,który zawsze widział,kiedy coś było nie tak...I Kasiuni K.,która męczyła moją gitarkę,ale tez pocieszała.No i Emilce i Kasi,jakże mogła bym o Nich zapomnieć,ale też chce Je przeprosić,że nie zauważałam Ich pomocy i nie chciałam jej...Dziękuję różnież Kubie,który podczas mojego pobytu w szpitalu siedział ze mną...I oczywiście niezastąpionej Monisi,która zawsze potrafi podnieść mnie na duchu...I Matiemu,który zawsze da mi uśmiech:)I wielu innym...Ale nie o tym miałam pisać...:)Jakoś ten rok się przeżyło...I oby następny również...Oby do wakacji...Jak dobrze pójdzie to przyklejam się do Bartka i idę z Nim na pielgrzymkę:)I co jeszcze się działo?;> Chyba już nic...Tak więc buziaczki dla Bartka i tylko dla Niego...On wie dleczego...Dziękuję Ci Słońce;*kC Braciszku;*No to bye...Do następnego razu...:D skomentuj (2) |
|
|||||||